Wyjazd do Białegostoku bardzo udany, tak można w skrócie podsumować. Jedyne zastrzeżenie mam do tego, że weekendy są o wiele za krótkie... Ale ogólnie było bardzo fajnie. Piwo, tv, plejka, ludzie, mało snu, potem piwo, ludzie, znów tv i mało snu... Trudno zresztą tak na netlogu się uzewnętrzniać trochę, bo moje nocne aktywności raczej nie obchodzą nikogo (albo inaczej - obchodzą bardzo niewielką ilość osób i wszystkie one są już wtajemniczone w owe aktywności). ;)
No nic, było bardzo fajnie, a teraz czas powrócić do normalnego trybu życia, czyli do pracy. Dziś rano zdążyły mi spieprzyć autobusy, co jest cholernie denerwujące, chociaż nie powinno w sumie nikogo dziwić - w końcu to poniedziałek. Coraz bardziej dojrzewam do tego, żeby zrobić w końcu prawo jazdy (miałem robić w te wakacje, ale nie wyszło - w poprzednie zresztą też nie...) i jeździć do pracy jak normalny człowiek. Tym bardziej, że to już końcówka praktycznie zniżek w komunikacjach przeróżnych... Za to wyszedł dodatkowy pomysł, chociaż w sumie raczej nie dojdzie to do skutku - może by tak zrobić też prawko na kategorię A? Jednoślady są fajne bardzo i tu nikt nie zaprzecza, ale chyba jednak bałbym się trochę czymś takim jeździć...
Godziny pracy dziś spędzone głównie na dostosowywaniu htmla w kodach do XXI-wiecznych standardów, czyli xhtmla. Masakra, ale sporą część już skończyłem. A zrobić to trzeba, bo się chwalimy, że nowa lepsza wersja itp itd, a html tego wynalazku wyglądał jak sprzed kilku lat, czyli tabelki na tabelkach i w tabelkach, łącznie z całym dobrodziejstwem inwentarza, jak tagi <font> czy <br />. Aż wstyd to komukolwiek pokazywać. Ale będzie wyglądało normalnie jak z tym skończę. Zostało już niewiele, chociaż mówię tak od początku tego miesiąca praktycznie. Niestety z każdym dniem znajduje się coś nowego, co trzeba poprawić, zmienić czy dopisać. No ale tak to już bywa, jak się poprawia kod napisany dwa lata temu przez kogoś innego, a w dodatku zostawiony rozgrzebany w 2/3 i praktycznie nigdy nie skończony.
A w domu brak obiadu, faktura z IDG za pudełko do GitSów oraz brak samego pudełka (czyżby listonosz był głodny? o0 ), Katamari Damacy, rozmowy na jabberze, frapy i ogólnie całkiem dobry humor. Nie jest źle, mimo że gdzieś tam w tle straszy pusty pokój (jeszcze przez prawie 2 tygodnie) oraz nadciągające zaliczenia, bieganie za wpisami i nowy semestr. Ale jakoś dziwnym trafem udaje mi się tym nie przejmować. Chociaż może powinienem...
A, bo bym zapomniał. Piwo w pośpiesznym relacji Białystok-Olsztyn to zło, wyskok do Żabki w Ełku po kolejne piwa oraz coś do żarcia (a co, 20 minut postoju na stacji, to nie będziemy przecież tak w wagonie siedzieć) takoż. Dareczku, nakurwię Ci za miesiąc! :]
PS. Do galerii nie mam jeszcze serca ni głowy. Może jutro?
PS2. Frośka, dawaj łebkomika! XD


"Ale jakoś dziwnym trafem udaje mi się tym nie przejmować. Chociaż może powinienem..." - Nooooo, kochanie, jestem z Ciebie dumna ;]. Nie przejmuj sie, nie warto. Ja sie nie przejmuje i zawsze mam dobry humor, jestem miła i uczynna :D. A matury i tak nie zdam, to nie mam sie co starac ;).