kwi 29

Niedawno skończyłem właśnie oglądać płytę z dodatkami z pokazanego wyżej wydania. Dodatki bardzo fajne - sporo materiału filmowego (szczególnie fajne są kawałki o Batmobilu, budowaniu makiet Gotham City oraz o sztukach walki), galeria plakatów filmowych oraz trochę tekstu o postaciach itp. Czas oglądania samych dodatków - około dwóch godzin, do tego jeszcze ponad dwie godziny samego filmu...

Bardzo podobał mi się też sposób rozwiązania menu - jest to po prostu komiks, gdzie można zmieniać strony, kliknięcie w odpowiednie miejsca na kadrach wywołuje filmiki, a same kadry mają animowane tło lub inne elementy - deszcz, ogień czy dym. Oczywiście cały materiał filmowy ma polskie napisy, a sam komiks w tle jest także przetłumaczony.

Dodatkowe bonusy to kartonowe pudełko z trójwymiarową wstawką wielkości pocztówki (przypomniały mi się stare czasy, kiedy takie pocztówki były całkiem popularne) oraz niewielki, ale ładnie wydany komiks - full kolor i na kredowym papierze, a do tego nie jest przetłumaczony na polski. Ot, ciekawostka kolekcjonerska. :) Zawiera trzy dość krótkie opowiadania, które były inspiracją dla filmu, więc w sumie warto przeczytać. Nie są złe. :)

Ogólnie, mimo że wydałem na ten zestaw sporo kasy, to nie żałuję. Film sam w sobie jest warty zakupu, a bardzo dobre dodatki tylko uprzyjemniają.

kwi 26

Dystrybucja Freespire ma być gotowa do pobrania w sierpniu br., w dwóch wersjach. Jedna z wersji będzie całkowicie pozbawiona rozwiązań zastrzeżonych. Druga będzie wspierała niektóre zastrzeżone rozwiązania takie jak Mp3, Quick Time, Flash, Windows Media i Real Media, czcionki Bitstream i środowiska Javy.

Ha ha ha. Idea jest taka. Dajemy darmową wersję systemu (opartego zresztą na Debianie) standardowo bez zastrzeżonych komponentów. Jeśli użytkownik sobie chce, może sobie takie zastrzeżone doinstalować.

Dla przykładu, normalnie dla kart Nvidii dostarczany jest sterownik nv, wbudowany w Xorgi. I on jak najbardziej działa, tyle że nie posiada żadnej akceleracji 3D. Takie bajery zapewnia dopiero sterownik od Nvidii, który należy właśnie do kategorii zastrzeżonych, bo nie ma udostępnionych źródeł, a tylko już skompilowane binarki. Tak więc wybór sterownika należy do użytkownika, kto chce być 100% ołpen sors, ten wybierze nv, kto chce mieć 3D, temu będzie wisiało, czy ma źródła sterownika czy nie.

Fajne? Proste?. Pewnie. Tylko że innowacyjności w tym zero - ten sam sterownik można bez problemów zainstalować w Debianie, Ubuntu czy jakiejkolwiek innej dystrybucji Linuksa - bo tam, co ciekawe, także istnieją repozytoria z zastrzeżonymi komponentami i można je tak samo instalować wedle uznania. Identycznie zresztą przedstawia się sprawa z obsługą formatu WMV, MP3 czy co tam jeszcze - większość dystrybucji dostarczana jest bez takich kodeków, ale zawsze można je sobie doinstalować.

Czemu w ogóle o tym piszę? Bo przeczytałem w Dzienniku Internautów bardzo sensacyjny artykuł o Freespire. Nie rozumiem tylko, po co robić sensację z czegoś, co działa praktycznie wszędzie i to w dodatku od wielu lat?

kwi 12

kwi 12

Taka ogólna. Czuję się od paru dni jak młode zombie i zapewne podobnie wyglądam. Katar mam tragiczny, gardło mnie już w sumie przestaje boleć, za to patrzeć w monitor trudno, a żeby skoncentrować się na robieniu serwisu to już w ogóle muszę kombinować nieziemsko. A tu termin piątkowy wisi nad głową... Dzisiaj postaram się chyba zrobić do jakiejś 14-15 ile się da, czyli przynajmniej rejestrację skończyć i ucieknę zdychać w domu.

kwi 11

Dziś dla odmiany będzie językowo, i to nie w znaczeniu programistycznym. Przeglądając rano portale trafiłem na linki do trzech artykułów zamieszczonych na stronie Rzeczpospolitej traktujących o języku właśnie. Konkretnie o języku polskim w internecie. Artykuły te są niestety bardzo krótkie, ale za to jeden z nich jest dość kontrowersyjny.

"Nie zawsze też można - np. wobec języka czatów - stosować reguły poprawności dotyczące polszczyzny ogólnej, przede wszystkim pisanej. Nie wiemy, czy internauta pisze nieortograficznie, bo ma braki w wykształceniu albo z lenistwa, czy robi to celowo, np. dla żartu lub po to, by podszyć się pod kogoś innego" - twierdzi w artykule profesor językoznawca. Z jednej strony trudno się z nim nie zgodzić - w końcu sam czasem na ircu korzystam dla śmiechu z formy "chónt" zamiast "hunter". Jednocześnie jednak przeraża mnie masa młodych osób, które robią błędy w stylu "ktury", "wogule", "Czranoksienznik", "wziol" i to wcale nie dla żartu, ale dlatego, że tak po prostu piszą. Zresztą, celowe robienie błędów w trakcie internetowej rozmowy wcale nie jest takie proste - przynajmniej dla kogoś, kto zasady języka polskiego dobrze opanował i potrafi pisać szybko, a jednocześnie bezbłędnie. Tak więc, nie bardzo chce mi się wierzyć w przytoczone wyżej słowa i myślę, że sporo osób się ze mną zgodzi.

"Czat (internetowa rozmowa) jest niepoprawny niejako programowo. Bywa że ktoś, kto włączy się do rozmowy i zacznie pisać poprawnie, zaraz jest wypraszany" - to cytat z drugiego artykułu. Ogromnie cieszy mnie fakt, że nigdy nie zdarzyło mi się na taki czat trafić, bo pewnie wyleciałbym po pierwszych paru słowach... O ile oczywiście wytrzymałbym nawał takiej "kreatywnej ortografii" wystarczająco długo, żeby coś napisać.

Tak przy okazji, osoby robiące błędy na ircu przeważnie się poprawia - w końcu jest to jedno z zadań admina kanału ircowego - tylko że zdecydowana większość upomnianych w takim momencie zasłania się dysleksją czy innym dys-. Pojedynczym przypadkom zdarza się przyjąć taką poprawkę i faktycznie za nią podziękować. Reszcie najwyraźniej nie zależy - w szkole przecież mogą zasłonić się papierkiem, sądzą więc, że i na ircu to zadziała. Na ich nieszczęście, przeważnie działa to raczej w sposób bardzo odmienny - usuwa się takiego delikwenta z kanału, bo patrzeć na takie byki nie sposób.

Ciekawi mnie jedna rzecz - jak takie osoby poradzą sobie później, w dorosłym życiu. Trudno mi sobie wyobrazić napisanie CV, listu motywacyjnego czy jakiegoś podania z błędami ortograficznymi, bo to przecież wstyd coś takiego ludziom pokazać. Czy też będą machać papierkiem o dysleksji w momencie, gdy pracodawca po przeczytaniu podania pełnego błędów wyrzuci je od razu do kosza?

Wracając jednak do artykułów Rzeczpospolitej, jest tam jeszcze dość ciekawy fragment o blogach. "Z kolei w blogu, który jest bardziej artystyczną formą, pokrewną literackiej - pamiętnikowi, funkcjonują zmodyfikowane zasady ortografii, np. pisze się oo zamiast ó albo q zamiast k". Szkoda, że autorka artykułu najwyraźniej ograniczyła swój przegląd blogów tylko i wyłącznie do tych, prowadzonych przez młodzież czy dzieciaki. A przecież nie jest problemem trafić w sieci na blogi studentów, czy ludzi już po studiach (chociaż nie tylko - swojego bloga prowadzi na przykład Krystyna Janda), gdzie błędów ani wymyślnych "ozdobników" w postaci "oo" czy "TaKiEgO PiSaNiA" nie znajdziecie. Autorka jednak nie trafiła, może i celowo zresztą - co to by był za artykuł o blogach, gdzie pisze się poprawnie? Nuda i tyle. ;)

Poprzednia strona

SkyAce_PL