Dzisiaj siedzę na zajęciach. Akurat trwa jakiś nudny wykład z programowania w logice, na który oczywiście nie poszedłem, bo prolog z definicji jest nudny. I wcale nie taki trudny, bo jeszcze cośtam pamiętam z identycznego przedmiotu na UWMie. Poszedłem za to do maca dożywić się chemią, do księgarni, a teraz zostało mi jeszcze coś koło pół godziny przerwy. Siedzę więc sobie na murku przy schodach i piszę.
Swoją drogą, odkąd kupiłem sobie Communicatora, ilość i częstotliwość notek zdecydowanie się zwiększyła. Teraz przynajmniej nie muszę czekać z notkami na powrót do domu, tylko mogę je pisać i dodawać skądkolwiek. XXI wiek jak się patrzy. :) No, ale miałem o czym innym pisać.

