No i udało się. Najważniejsza część aktualnego projektu w pracy zakończona, chociaż mało kto w to wierzył. Po kilkunastu dość hardkorowych dniach czas na odpoczynek i długi, aż dziewięciodniowy weekend. Hell yeah, tego właśnie potrzebowałem i to już od dłuższego czasu. Szkoda tylko, że to jeszcze jedynie dwa dni i znów do pracy...
Wolne dni spędzone były średnio kreatywnie, jako że polegały głównie na graniu wraz z Miho w Okami, trochę w Super Rub A Dub, Resistance i karciankę WoWa, oraz na spędzaniu czasu zajmując się innymi mało produktywnymi (ale za to bardzo przyjemnymi) zajęciami. Drobne przerwy były jedynie w weekend, bo musiałem pojawić się na uczelni na kole z prawdopodobieństwa i po wpis z sieci. I tak do wtorku, kiedy to wybraliśmy się do Trójmiasta na spotkanie przedteleportowe.
Miła wycieczka całkiem, do Gdańska jechało się przyjemnie, zresztą dawno tam nie byłem, więc oprócz wymienionego wcześniej spotkania poszliśmy sobie na piwo, obżarliśmy się cielęciną z dodatkami w tureckiej restauracji, a potem skoczyliśmy na więcej piwa, dla odmiany na świeżym powietrzu. Wieczorem wylądowaliśmy na Zadupiu Za Gdynią (tradycyjne "w mordę, ostatni autobus do Suchego Dworu odjechał 3 minuty temu, następny jest za godzinę" included), skąd w środę rano wyjechaliśmy w drogę powrotną, zabierając przy okazji Yurasowi "Renegata".
Książka zresztą całkiem fajna, połknąłem ją w nocy z czwartku na piątek, bo wtedy moje kochanie już sobie rano pojechało do domu zdawać matury, w związku z czym nie bardzo miałem co robić. ;) W gdańskim Empiku wyhaczyłem też dodatek do WoW TCG, no i zapomniałem też kompletnie o istnieniu sklepu Rebela, mimo że parę razy byliśmy jakieś dwie przecznice od niego. Ale może to i w sumie dobrze się stało, bo jeszcze wracałbym do Olsztyna z pięciokilową paczką z WoWową planszówką...
W Olsztynie natomiast prawie po staremu. Komuś w tym mieście udało się w tym roku pomyśleć i jedną z głównych ulic wyremontować przed sezonem turystycznym, co jest naprawdę wyczynem godnym podziwu. A już szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę możliwości umysłowe osób odpowiedzialnych w Olsztynie za drogi, światła i takie tam. Ale! Żeby nie było za dobrze, to okazało się, że nowy asfalt położyli krzywo i będą go zdejmować, po czym kłaść ponownie, plus jeszcze coś tam nie tak było ze studzienkami. Czyli w sumie wszystko w normie i wyszło jak zawsze.
Na razie to tyle - mam do napisania więcej trochę, ale jako że ostatnio notki piszę rzadko, to może nie będę pakował wszystkiego w jedną...

