I znowu będzie o WoWie. Raidowanie idzie całkiem nieźle, pomijając momenty, w których wcale nie idzie, bo na przykład się spóźnię, albo więcej osób stwierdzi, że nie przyjdzie i cały raid zostanie odwołany. ;) Jednak nie o tym miało być, chciałem się przede wszystkim pochwalić moim nowym Netherwing Drakiem, którego widać na screenie.
Zdobycie tego mounta było jednym z celów grania w WoWa, przynajmniej odkąd zobaczyłem go na jakimś filmiku dawno temu. Teraz, po ponad miesiącu farmienia daily questów - najpierw na 5000 golda (na flying skill), a potem reputacji z Netherwingami, nie pozostało mi zbyt wiele do roboty. Przynajmniej niewiele jest takiej, która nie wymaga 9 lub 24 innych osób - zawsze mógłbym pofarmować battlegroundy czy areny i pozbierać PvPkowy sprzęt, ale szczerze mówiąc, to niespecjalnie mi się chce. A raczej w ogóle, bo battlegroundy są dla mnie potwornie nudne.
W związku z tym, postanowiłem wrócić do początków mojego grania w WoWa i zacząłem robić kolejną postać - huntera. Jak na razie mam dopiero 20 poziom, ale już mogę powiedzieć z całą pewnością, że granie hunterem to naprawdę jest WoW na easy-mode. Bez większych problemów mogę się przebić przez mobki i questy, a jeszcze nawet nie naużywałem się swojego frost trapa. ;) Mam za to ślicznego, czerwonego kotka - mało kto z alianckich hunterów z takim chodzi, bo trzeba po niego pobiec aż do Eversong Woods, czyli startowej strefy blood elfów. Ale co to dla mnie. :)
Jeszcze drobny update związany z poniedziałkową wyprawą na Gruula i Magtheridona. Zabiliśmy oba bossy całkiem szybko i sprawnie, a w dodatku przydało się zbieranie DKP - mam w końcu spodnie z zestawu Tier 4 oraz udało mi się wyszarpać z łap chciwych fury warriorów praktycznie najlepszy (są może ze dwa lepsze, ale do Sunwell raczej szybko nie zawędrujemy, nie wspominając nawet o zabijaniu tam bossów) trinket dla rogue'a w grze - Dragonspine Trophy. Teraz brakuje mi coraz mniej rzeczy - chest T4 w końcu wyleci z Magtheridona, a na głowę i plecy coś się znajdzie w Karazhanie, o ile będę miał trochę szczęścia.
Dzisiaj natomiast idziemy do Tempest Keep zabijać kolejne nowe bossy – czeka tam na nas Void Reaver oraz High Astromancer Solarian. Niestety niewiele stamtąd potrzebuję, ale i tak się planuję wybrać – nawet jak nic dla mnie nie wypadnie, to zawsze to więcej DKP, a to się zawsze przydaje (patrz wyżej).


WoW ;3 ja dopiero połowę wyfarmiłem na szybszego epickiego mounta :< długa droga przede mną :P