Muszę przyznać, że strasznie się ostatnio rozleniwiłem. A może to nie lenistwo, a raczej nuda i beznadzieja... Tak czy inaczej, ostatnie dwa tygodnie nie należały do najlepszych. Szkoda tylko, że nic raczej nie zapowiada żadnych zmian, chyba że na gorsze. Chociaż wątpię, czy tak się jeszcze da. ;) Teraz wolny piątek i dłuższy weekend, może coś uda się ciekawego porobić.
Codziennie rano wstaję i idę do pracy, co przestało być dla mnie fajne, a zaczęło być zwyczajnie męczące. I nawet nie dlatego, że cały czas zajmuję się tymi samymi projektami (chociaż to akurat prawda), ani też nie dlatego, że ktoś wpadł na po prostu genialny pomysł zastąpienia mleka najtańszym, a zarazem najbardziej gównianym zabielaczem do kawy (straszne paskudztwo, raz wsypałem ten szit do kawy i nigdy więcej)... Problem jest trochę bardziej skomplikowany, bo ludzki. Niestety nasi dwaj najnowsi (no, przynajmniej jeden, drugi już nie taki świeży) koledzy to idioci nie potrafiący porozumiewać się inaczej jak darciem ryja. No kurwa, czy naprawdę jak się mówi coś do osoby siedzącej w tym samym pokoju, to trzeba do siebie krzyczeć jak jakieś dzikie małpy? I nic nie pomaga normalnie, zwrócisz uwagę to następnego dnia dalej to samo. W buszu żeście się wychowali czy jaki chuj...
Pomijając powyższy problem, nadal nie jest źle - dalej siedzę w tym samym projekcie aukcyjnym, grzebiąc od czasu do czasu w jakichś pozostałych rzeczach. Na całe szczęście nie muszę się już zajmować "super serwisem do tworzenia serwisów społecznościowych", bo to była całkowita porażka, poczynając od kodu aż po same założenia.
Zawsze widać, kiedy programista chce być niezastąpiony - w kodzie aplikacji jest wtedy tak namieszane, że bez przewodnika nie podchodź, a z przewodnikiem (ewentualnie dokumentacją) i tak masz bardzo duże szanse, że z tego całego gąszczu coś na ciebie wyskoczy, i będzie ci chciało upierdolić rękę. Po tym projekcie jestem całkowicie przekonany, że odwoływanie się do zmiennych z URL czy formularzy przez 3 różne klasy i bazę danych w postgresie to pehapowy odpowiednik tygrysa szablozębnego, czekającego tylko, aż jakiś inny programista zapragnie odwołać się do jakiejś zmiennej, a najbardziej mu smakują tacy, co to robią jakieś nowe formularze. Na szczęście mam jeszcze wszystkie kończyny. :)
A szablony w Smarty to taki upierdliwy szympans, który nasra ci (i twojemu grafikowi) na głowę w najmniej spodziewanym momencie (patrz wyżej o tygrysie - często występują razem ;] ). Dżungla normalnie i praca w niebezpiecznych warunkach.
Wracając jednak do tematu, próba bycia niezastąpionym programistą jest z góry skazana na niepowodzenie - ostatecznie tygrysowi szablozębnemu wszystko jedno, na kogo się rzuca. :) Takim to sposobem ja musiałem grzebać w projekcie skazanym na porażkę. Ktoś bowiem usłyszał cośtam o Web2.0, społecznościach i tak dalej, a jednocześnie zapakował to wszystko w przestarzałe przyzwyczajenia portalowe - wszystko w głównym wąziutkim layoucie, reklamy wszędzie, zero jakiejkolwiek personalizacji... Ogólnie rzecz biorąc, porażka totalna. I weź to teraz rozpracuj, przerób... ble.
Poza pracą... jakoś też nic specjalnie ciekawego się nie dzieje. Byłem w Wawie na Animatsuri, ale nie był to specjalnie dobry konwent. Jako że był to konwent w Wawie (a w dodatku organizowany przez narutardów i ekipę Ecchikonu), nie spodziewałem się po nim zbyt wiele. Okazało się nawet gorzej. ;) Panele, na których byłem, były dość nudnawe, na konkursy trudno było się dopchać, organizatorzy jacyś tacy bardzo oderwani od rzeczywistości... W ogóle przywitała nas o 11 rano kolejka na sto osób, którą ominęliśmy metodą na vipa, dzięki czemu załapaliśmy się na sleepy w szkole. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, musieli skorzystać z korytarzy (normalka) albo z rozstawionych na podwórku szkoły namiotów. Rotfl, a myślałem, że to tylko Nowa Gildia ma takie durne pomysły. :D Durne, bo a) namioty nie miały podłóg, b) w nocy z soboty na niedzielę spadł deszcz, i to taki porządny. Buahaha. Przynajmniej mam dwie nowe ładne figurki, a za tydzień być może wybiorę się do Torunia na Piernicon - to może nie będzie na aż takim totalnym zadupiu. :)
Uzupełniam też zaległości growe - jak na razie przeszedłem do końca Ace Combat 6 oraz (już spory kawałek czasu temu) dokończyłem Orange Boxa. Na razie powstrzymuję się od kupna nowych gier, bo jeszcze całkiem sporo mi ich zostało. Czaję się jednak na nowego Metal Geara oraz na Civilization Revolution, a może i na klocka coś ciekawego się znajdzie - jakaś Eternal Sonata czy coś w tym stylu. :)
W zaległościach growych przewija mi się nawet GTA IV, które odrzuciło mnie nudnawym początkiem. Parę godzin tutoriali to nie jest to, co lubię - szczególnie w szóstej czy tam siódmej grze z danej serii. Naprawdę, wiem jak się jeździ w tej grze samochodami i jak strzela, dajcie mi do cholery jakąś ciekawą fabułę!
A tak z kompletnie innej beczki - cały czas jestem strasznie niewyspany, bo nie dość, że zasypiam około drugiej w nocy, to w dodatku dość źle śpię, ledwo udaje mi się wstawać do pracy, jest smutno, beznadziejnie i w ogóle. Słowem, tęsknię cholernie.


To może czas zacząć chodzić wcześniej spać?
A tak poważnie - to po trochu wiem co mówisz - sam ostatnio w pracy mam do czynienia z poronionymi serwisami integrującymi się z poronionymi hurtowniami używając poronionego webservice-u który nawet na błędne zamówienia odpowiada "OK" ;-) Do pracy raczej z rozpędu niż z uśmiechem ostatnio.
Tyle dobrego, że kupiliśmy X360 i udało mi się pierwszy raz od ponad 2 lat dingnąć levela moim Warlockiem ;-)
Trzym się - będzie dobrze :P