Muszę przyznać, że strasznie się ostatnio rozleniwiłem. A może to nie lenistwo, a raczej nuda i beznadzieja... Tak czy inaczej, ostatnie dwa tygodnie nie należały do najlepszych. Szkoda tylko, że nic raczej nie zapowiada żadnych zmian, chyba że na gorsze. Chociaż wątpię, czy tak się jeszcze da. ;) Teraz wolny piątek i dłuższy weekend, może coś uda się ciekawego porobić.
Co naprawdę nie oznacza, że trzeba mu w tym koniecznie pomagać.
Za wyprawę na Teleport raczej podziękuję. Na 95%. Nie ma zbyt wielu rzeczy, które by mogły sprawić, że spędzę 9 do 10 godzin samemu w pociągu w jedną stronę, a potem drugie tyle z powrotem... Szczególnie, że godziny odjazdu pociągów z obu miejsc są bardzo nieciekawe. Zresztą po co mam tam jechać...
Poza tym, over and out. Do przeczytania może kiedyś, na razie brak mi chęci i czasu.
Jeszcze niedawno był początek marca, a tu pstryk i mamy koniec kwietnia. Wszystko sobie wzięło i przemknęło, a jakoś nie było okazji usiąść na spokojnie i coś ciekawego napisać. Teraz okazja się akurat znalazła, bo siedzę w pracy po godzinach i się nudzę, jako że projektami pracowymi po godzinach się nie będę przecież zajmował, swoimi mi się nie chce, a i tak muszę tu jeszcze trochę poczekać zanim pójdę na pociąg, który zawiezie mnie jak zwykle na wschód. :) Update: pociąg mnie oczywiście na wschód nie zawiózł, bo nie. Po półtorej godzinie czekania na peronie, trzech półgodzinnych przedłużeniach opóźnienia i ogłoszeniu czwartego, także półgodzinnego, zrezygnowałem i wróciłem do domu. Ludzie! Jak już się macie rzucać pod pociąg, rzucajcie się do cholery pod towarowy, a nie pod pośpieszny...
Żyję i nawet mam się dobrze. Wróciłem dzisiaj do domu po imprezie białostockiej, gram sobie na PS3 i nie chce mi się iść jutro do pracy. Czyli właściwie wszystko w normie. Podsumowania noworocznego nie chce mi się za bardzo robić, więc wpis będzie taki bardziej blogowaty, a na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Mam nadzieję. A teraz trochę opowiadania, co tam się przez ten czas działo.
Ufff. Przeżyłem dzisiejszy dzień, ostatni w pracy w tym roku. Nawet udało mi się trochę popracować. ;) A teraz święta, czyli czas zasłużonego odpoczynku. Co prawda nie będę się do końca obijał, bo gdzieś jakoś tam w tle wiszą niezrobione poprawki w projektach - ale w sumie nic specjalnego, więc poświęcę na to z jeden dzień i będę miał problem z głowy.

